Dlaczego młodzi nie chcą żyć? “Albo to zrozumiemy, albo liczba samobójstw dzieci wzrośnie”

19 proc. polskich uczniów czytało w sieci o tym, w jaki sposób popełnić samobójstwo – wynika z najnowszych badań. To najwyższy odsetek w Europie. Eksperci alarmują, że coraz więcej nastolatków odbiera sobie życie.

Krzyś chodził do szóstej klasy. Miał 11 lat. Tamtego dnia na lekcji techniki dostał minusa za gadanie. To wpłynęło na końcową ocenę
i zamiast szóstki dostał piątkę. Wybiegł ze szkoły i krzyczał, że się zabije. Kilka minut później wyskoczył przez balkon z trzeciego piętra.Po tragedii rodzice opowiadali dziennikarzom “Wyborczej”, że w szkole, do której chodził od lat, nie wszystko działało tak, jak powinno. – Wychowawczyni w klasach 1-3 motywowała ich do donoszenia na innych. Jeśli ktoś powiedział, że kolega nie odrobił pracy domowej, dostawał plusa. A ten, który nie miał zadania
– punkty ujemne – mówiła matka jednego z uczniów. – Wychowawczyni równoległej klasy podzieliła klasę na „mądrych”
i „głupich”. Mówiła na przykład: „Zosia się nauczyła, a ty co?
Nie potrafisz?”.

Uczennica z szóstej klasy wspominała, że pan od muzyki groził dzieciom więzieniem i mówił, że nigdy nie zobaczą swoich rodziców, bo na ławce ktoś napisał, że jest pedofilem.

Po śmierci chłopca dyrekcja zadeklarowała, że dzieci z jego klasy przez tydzień nie będą miały prac domowych i sprawdzianów,
a nowy materiał ograniczy się do minimum. Takie rozwiązanie zaproponował psycholog, bo niektóre dzieci mogły mieć problemy
z uwagą. Ale pani od matematyki cztery dni po tragedii zaczęła nowy temat, zadała pracę domową i zapowiedziała sprawdzian.

W kwietniu ubiegłego roku pod pędzące metro rzucił się Wiktor, który kilka lat wcześniej zrozumiał, że czuje się chłopcem, chociaż urodził się jako dziewczyna. Ale nikt tego nie rozumiał. Podawano mu leki na depresję, na podwarszawskim oddziale psychiatrii dziecięcej kilkakrotnie odmawiano przyjęcia. Podczas jednej z wizyt oddział miał 180 proc. obłożenia.

Prawdopodobnie z powodu homofobii zabił się też 14-letni Kacper
z Gorczyna. Wcześniej leczył się na depresję. Jego mama mówiła, że koledzy nie mogli zrozumieć tego, że jest inny, bardziej wrażliwy i ma inną orientację. Dwa lata wcześniej w Suminie w województwie pomorskim powiesiła się 12-letnia Martyna. Kilka miesięcy wcześniej dziewczynka została zgwałcona przez mężczyznę poznanego przez internet.

Młodzi dla młodych

Ola Pawelczyk ma 18 lat. Uczy się w drugiej klasie I Społecznego LO Bednarska w Warszawie. Kilka miesięcy temu wyszła ze szpitala psychiatrycznego w Konstancinie-Jeziornej po nieudanej próbie samobójczej. Chce, żebyśmy opisali jej historię – ale nie z tego powodu, że w zeszłym roku wzięła za dużo antydepresantów na jeden raz.

– Wyszłam z oddziału i zdecydowałam, że będę powtarzać rok i coś
z tym zrobię. Wielu moich znajomych się tnie, ma myśli samobójcze
i stany depresyjne. Rzuciłam w klasie, żeby wystartować
w “Zwolnionych z teorii” i zacząć mówić głośno o naszych problemach – opowiada.

“Zwolnieni z teorii” to ogólnopolska olimpiada z projektów społecznych, w tym roku odbywa się po raz siódmy. Do Oli dołączyły koleżanki z klas równoległych: Kalina Kaliszczak i Janka Morstin. Stworzyły profile na Facebooku i Instagramie pod hasłem:
“It Matters. Młodzi dla młodych”. Piszą o swoich problemach, wskazują, gdzie szukać pomocy. – Nasz profil polubiło już ponad
2 tys. osób – mówi Kalina.

14 marca zapraszają uczniów z warszawskich szkół na konferencję, na której młodzi będą pytać ekspertów o swoje problemy. – Swoją obecność potwierdzili już psychiatrzy dziecięcy i założycielka Telefonu Zaufania Lucyna Kicińska – mówi Ola.

– Ciągle ktoś do nas pisze o swoich problemach. Podkreślamy, że nie jesteśmy specjalistami, ale próbujemy podsyłać im kontakty do tych, którzy mogą pomóc – dodaje Janka.

Akcję poparła też aktorka Julia Wróblewska, która od jakiegoś czasu pisze o swoim zdrowiu psychicznym na Instagramie.

Czytają o śmierci

To, że problem istnieje – i narasta – potwierdzają wszystkie możliwe raporty.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 roku życie odebrało sobie 160 uczniów. To trzykrotnie więcej niż w 2016
w roku i sześciokrotnie więcej niż w roku 2013. Wzrosła też liczba prób samobójczych wśród dzieci między 7. a 18. rokiem życia
– 357 w 2013 r. do 772 pięć lat później.

Dane fundacji Dajemy Dzieciom Siłę sytuują Polskę na drugim miejscu w Europie pod względem samobójstw nieletnich.
W 2014 roku w Polsce zabiło się 209 nastolatków. Przed nami były tylko Niemcy, gdzie śmiercią skończyły się 224 próby samobójcze nieletnich. Dużo dalej były: Francja (171), Wielka Brytania (134), Włochy (87) i Hiszpania (69).

Najnowsze badania aktywności uczniów w sieci EU Kids Online potwierdzają te tendencje. 19 proc. nastolatków w wieku 12-16 lat czytało w sieci treści o sposobach na popełnienie samobójstwa.

„Znikające dzieci. Stop samobójstwom w nastoletniej depresji”
– to hasło kampanii edukacyjnej, którą od początku lutego prowadzi Forum przeciw Depresji. Z jego danych wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba samobójstw wśród nastolatków wzrosła dwukrotnie. Chce, by 2020 r. stał się rokiem walki z depresją wśród dzieci.

Najczęściej przytaczane wyjaśnienie tej sytuacji to dramatyczna zapaść dziecięcej psychiatrii. Ministerstwo Zdrowia zapowiada wprawdzie otwarcie w tym roku 300 poradni psychologiczno-psychoterapeutycznych dla dzieci, nie zmienia to jednak faktu, że brakuje specjalistów, którzy mieliby w nich pracować.

Na wizytę do psychologa czeka się dziś po kilka miesięcy. Naczelna Izba Lekarska alarmuje, że w Polsce jest tylko 437 psychiatrów dziecięcych, a potrzebujących pomocy dzieci – ok. 600 tys. Znikają dziecięce oddziały psychiatryczne: w kwietniu zamknięto go
w warszawskim szpitalu klinicznym przy al. Żwirki i Wigury, niedawno wypowiedzenia złożyli wszyscy lekarze pracujący na psychiatrii dziecięcej Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego
w Gdańsku. A to jedyny oddział w województwie.

Ale to tylko część problemu.

Kanapa w świetlicy

– Mnie najbardziej bolał ten brak zrozumienia ze strony rodziców. Terapeuci mówili, że moje problemy zaczęły się, odkąd skończyłam 10 lat. Miałam bardzo niską samoocenę. A słyszałam w moim otoczeniu, że po prostu chcę zwrócić na siebie uwagę. Gdyby wtedy mi ktoś pomógł, może bym tych tabletek nie wzięła – mówi Ola.
Problem samobójczej śmierci wśród uczniów będzie wiodącym tematem Ogólnopolskiej Konferencji Kadry Kierowniczej Oświaty, na którą pod koniec lutego zjedzie ponad 800 dyrektorów szkół.

“Powszechnym wyposażeniem świetlic szkolnych stają się kanapy
– by zmęczone dzieci nie zasypiały na dywanie, czekając na coraz później przychodzących po nie rodziców. Chcemy wyjaśnić rodzicom, politykom, mediom, że albo zaczniemy to rozumieć, albo liczba samobójstw dzieci w Polsce wzrośnie z drugiego miejsca
w Europie do pierwszego” – piszą jej organizatorzy. Jak podkreślają, uczniowie nie potrzebują w szkole więcej zajęć, lecz więcej czasu na rozmowę o problemach i potrzebach.

– Dzieci w sytuacjach kryzysowych przychodzi do mnie coraz więcej – komentowała po śmierci wspomnanego wyżej Krzysia Agnieszka Stein, psycholog dziecięca i rodzinna. – To często pacjenci na początku szkolnej edukacji, dla których spełnianie oczekiwań szkoły i nacisk na coraz lepsze oceny kończą się dramatycznie: zaburzeniami lękowymi i psychosomatycznymi, natręctwami, początkami depresji – mówiła.

– Gdy dziecko podejmuje próbę samobójczą, najczęściej mamy do czynienia z interakcją wielu przyczyn: to relacje domowe, funkcjonowanie w grupach rówieśniczych, szkoła. To proces, który trwa bardzo długo – mówi “Wyborczej” dr hab. Jacek Pyżalski, który badał zachowania polskich nastolatków w sieci.

Potwierdzają to badania, które w 2015 roku wśród półtora tysiąca warszawskich licealistów przeprowadzili doktoranci
z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Przyczyny prób samobójczych wśród młodzieży badali w dwóch ankietach. Pierwsza dotyczyła problemów w rodzinie: 37 proc. badanych wskazało, że na targnięcie się na życie miałby wpływ brak zrozumienia ze strony rodziców, 18 proc. – konflikty z rodzicami i rodzeństwem.
Tylko 1 proc. badanych wskazał, że problemy w domu nie mają znaczenia. W drugiej ankiecie spytano o problemy w szkole: 48 proc. wskazało na konflikty z rówieśnikami, 30 proc. – trudności
w przyswajaniu wiedzy, 13 proc. – konflikty z nauczycielami.

– Myślę, że o problemach w domu trzeba mówić głośno. A moi rodzice długo nie chcieli przyznać, że je mamy. Nie powinniśmy ze zdrowia psychicznego robić tabu – dodaje Ola.
21 lutego 2020 r. autor: Karolina Słowik, Kacper Sulowski, artykuł przedrukowany z https://wyborcza.pl/7,75398,25715743,dlaczego-mlodzi-chca-sie-zabic-albo-to-zrozumiemy-albo-liczba.html
artykuł dostępny również na stronach:
Udostępnij lub polub ten artykuł:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *